Szerszeń azjatycki pojawił się nad Odrą. Co polski pszczelarz powinien umieć rozpoznać
Wrzesień, godzina siedemnasta, stoisz przy ulu i patrzysz na wylotek. Nad deską lotniczą wisi duży, ciężko brzęczący owad — zawisa, robi wypad w bok, wraca. Po chwili porywa pszczołę w locie i odlatuje z nią w stronę lasu. Znasz to. Szerszeń europejski poluje przy wylotkach co roku i wygląda dokładnie tak samo jak rok temu.
W tym roku ta scena zasługuje na drugie spojrzenie.
Co się stało w lipcu nad Odrą
17 lipca 2026 roku w Eisenhüttenstadt — mieście leżącym nad Odrą, przy samej granicy z Polską — znaleziono gniazdo szerszenia azjatyckiego (Vespa velutina). Wisiało pod okapem dachu budynku biurowego. Potwierdzono w nim obecność płodnej królowej, a więc nie była to grupa zabłąkanych owadów, tylko funkcjonująca rodzina z założycielką. Usunięcie gniazda zaplanowano na 24 lipca — mieli się nim zająć specjaliści na zlecenie krajowego urzędu środowiska, przy wsparciu straży pożarnej.
To pierwsze potwierdzone stwierdzenie tego gatunku w Brandenburgii. I tu potrzebne jest zastrzeżenie, którego w większości doniesień prasowych brakuje. Niemieckie służby oceniły znalezisko jako przypadek odosobniony, oddalony od obszaru, gdzie gatunek jest w Niemczech faktycznie zadomowiony — czyli od zachodnich landów. Najprawdopodobniej królowa przyjechała tam z transportem, a nie przyleciała w ramach naturalnego posuwania się zasięgu.
W Polsce szerszeń azjatycki nadal nie ma potwierdzonych stanowisk — podobnie jak Tropilaelaps, drugi egzotyczny gatunek czekający u bram Europy. To nie jest więc tekst o zagrożeniu, które już stoi w Twojej pasiece. To tekst o tym, jak ten owad wygląda i co z nim zrobić. Lepiej wiedzieć to wcześniej niż w dniu, w którym zobaczysz go nad własnym wylotkiem. Rozpoznaje się bowiem tylko to, co się wcześniej widziało.
Jak odróżnić go od naszego szerszenia
To jest najważniejsza praktyczna umiejętność z całego tematu, więc warto ją opanować porządnie. Poniżej cechy według oficjalnego arkusza identyfikacyjnego brytyjskiej służby do spraw gatunków obcych — kraju, który ten gatunek od lat monitoruje i wyłapuje.
| Cecha | Szerszeń azjatycki (Vespa velutina) | Szerszeń europejski (Vespa crabro) — nasz |
|---|---|---|
| Wielkość robotnicy | do 25 mm | do 30 mm |
| Wielkość królowej | do 30 mm | do 35 mm |
| Tułów | całkowicie czarny, aksamitny | czarny z rozległymi brązowymi znaczeniami |
| Odwłok | ciemnobrązowy do czarnego, jedna żółtopomarańczowa przepaska na czwartym segmencie | żółty z brązowym rysunkiem, bez wyraźnej przepaski |
| Odnóża | żółte na końcach | brązowe na końcach |
| Głowa | ciemna z góry, pomarańczowa od przodu | żółta z góry i od przodu |
Jeżeli masz zapamiętać jedno zdanie, niech będzie to: nasz szerszeń jest większy i wyraźnie jaśniejszy, azjatycki jest mniejszy, ciemniejszy i ma żółte „skarpetki”.
Żółte końce odnóży dały szerszeniowi azjatyckiemu jego angielską nazwę — yellow-legged hornet, czyli szerszeń żółtonogi. Nazwa łacińska podpowiada drugą cechę: podgatunek, który opanował Europę, to Vespa velutina nigrithorax, a „nigrithorax” znaczy po prostu czarny tułów. Nasz szerszeń europejski ma na tułowiu wyraźne brązowe znaczenia — azjatycki ma tułów jednolicie czarny i matowy.
Obu tych cech nie wypatrzysz jednak u owada w locie. Jeśli chcesz mieć pewność, poczekaj, aż usiądzie, i zrób zdjęcie — dopiero na zdjęciu da się spokojnie obejrzeć odnóża i tułów.
Gniazdo — dlaczego wrzesień jest szczególny
Tu łatwo szukać w złym miejscu, a różnica jest praktyczna, bo szerszeń azjatycki buduje w ciągu roku dwa różne gniazda.
Gniazdo pierwotne zakłada wiosną sama królowa. Jest małe: badania hiszpańskie z Galicji podają rozpiętość od 3 do 10 cm, średnio 7,6 cm. Powstaje przede wszystkim w budynkach oraz miejscach osłoniętych — pod okapami, na nieużywanych poddaszach, we włazach, kominach, na balkonach, w żywopłotach. Gniazdo z Eisenhüttenstadt wisiało dokładnie w takim miejscu, pod okapem dachu budynku.
Gniazdo wtórne rodzina buduje od wczesnego lata, przenosząc się z pierwotnego. To już zupełnie inna konstrukcja: gruszkowata do owalnej, z jednym dużym otworem wlotowym z boku. Wisi w roślinności, zwykle wysoko na drzewach, a dochodzi do 60 cm szerokości i 80 cm wysokości. Największe zmierzone w Galicji miało 162 cm obwodu i 120 cm wysokości. Dla porównania gniazdo naszego szerszenia europejskiego znajdziesz w dziupli albo kominie, ma kształt cylindryczny i szeroki otwór u dołu.
I tu jest rzecz sezonowa: gniazda wtórne osiągają maksymalny rozwój jesienią i wczesną zimą. Są wtedy największe. Wiszą jednak w koronach drzew, więc dopóki drzewa trzymają liście, duże gniazdo potrafi wisieć kilkadziesiąt metrów od pasieki i pozostać niezauważone. Realnie zaczyna być widoczne dopiero, gdy liście opadną.
Dlaczego to groźne dla rodziny — nie tylko o zjedzone pszczoły chodzi
Najczęstsze wyobrażenie jest takie, że szerszenie po prostu wyjadają pszczoły i rodzina słabnie proporcjonalnie do strat. Badania pokazują, że działa tu jeszcze jeden mechanizm, mniej oczywisty.
Zespół Fabrice’a Requiera opublikował w 2019 roku w Journal of Pest Science pracę łączącą obserwacje terenowe z symulacjami. Wykazali dwie rzeczy. Zbieraczki, które napotkają szerszenie przy wylotku, częściej nie wracają do ula. Ponadto cała rodzina zaczyna ograniczać oblatywanie — badacze nazwali to paraliżem oblotowym. Rodzina siedzi w środku, zamiast pracować.
Symulacje oparte na tych obserwacjach wskazują, że paraliż oblotowy jest ważnym mechanizmem stojącym za zimowymi upadkami rodzin pod presją szerszenia. Rodzina, która przez kilka tygodni jesieni nie donosi pokarmu i nie odnawia zapasów, wchodzi w zimę słabsza, choć na oko wygląda znośnie. To znaczy, że licząc same porwane pszczoły, możesz nie zobaczyć całej szkody.
Autorzy proponują patrzeć na tę reakcję jak na nieprzystosowaną odpowiedź behawioralną. Nasza pszczoła miodna nie ma z tym drapieżnikiem wspólnej historii ewolucyjnej. Pszczoła azjatycka Apis cerana żyje z nim od zawsze i potrafi go zabić. Otacza go zwartą kulą robotnic i podnosi temperaturę tak, że drapieżnik nie wytrzymuje. Nasza takiej skutecznej obrony nie wykształciła.
Ile to kosztuje pasieki? Tu trzeba powiedzieć uczciwie. W południowo-zachodniej Francji pszczelarze zgłaszali straty od 30 do 80 procent rodzin. Francuski związek pszczelarski ogłosił natomiast w 2010 roku w Żyrondzie, że 30 procent uli zostało zniszczonych lub osłabionych. Autorzy przeglądu, który te dane zebrał, sami jednak zastrzegają, że skala zjawiska nie została dotąd wyczerpująco udokumentowana i zmierzona. To są relacje pszczelarzy i deklaracje organizacji, nie wynik standaryzowanego badania — i tak należy je czytać.
Co realnie chroni pasiekę
Przegląd opublikowany w Journal of Integrated Pest Management podsumowuje temat jednym zdaniem: jeśli pszczelarz nie zarządza swoimi rodzinami, wszystkie metody kontroli szerszenia są bezużyteczne.
To znaczy, że fundamentem nie jest żaden sprzęt, tylko kondycja rodziny — niskie porażenie warrozą przed szczytem presji i realne zapasy. Silna rodzina znosi obecność szerszeni przy wylotku nieporównanie lepiej niż słaba, i to jest jedyny element tej układanki z solidnym poparciem.
Dopiero na tym można postawić bariery fizyczne przy wylotku, i tu są konkretne wymiary:
- zwężacz wylotka o szczelinie 5–6 mm — przepuszcza pszczoły, ogranicza wejście szerszenia,
- krata odgrodowa o prześwicie 4,3 mm w tej samej roli,
- kaganiec z siatką o oczku 6×6 mm montowany na wylotku.
To są rozwiązania tanie i — co ważne — bez skutków ubocznych dla środowiska.
Osobno stoją pułapki przynętowe i tak zwane harfy elektryczne. Wyniki są mieszane, część badań wprost kwestionuje ich skuteczność w ograniczaniu strat, a obie metody zabijają owady, których zabijać nie chcemy. Badanie z 2025 roku opublikowane w Pest Management Science stwierdza nieskuteczność pułapkowania w ograniczaniu szkód — z zastrzeżeniem, że dotyczyło winnic, nie pasiek. Wniosek praktyczny: to nie jest metoda, na której warto opierać plan ochrony pasieki.
Co zrobić, jeśli myślisz, że go widzisz
Nie skupiaj się na zabijaniu pojedynczych owadów. Powód jest praktyczny, nie prawny: zabicie jednego szerszenia nie zmienia nic. Jeśli gdzieś w okolicy jest gniazdo, to ono jest problemem, a nie pojedynczy owad przy wylotku. Niemieckie służby też proszą, żeby podejrzanych owadów nie zabijać. Ale u nich szerszeń europejski jest gatunkiem chronionym prawnie od 1987 roku, więc ich prośba ma inne tło niż nasza. Zamiast machać packą, zrób zdjęcie — bo tylko zgłoszenie ze zdjęciem cokolwiek uruchamia. A jeśli owad już zginął, nie wyrzucaj go — martwy okaz jest do rozpoznania łatwiejszy niż jakiekolwiek zdjęcie.
Nie ruszaj gniazda. Usuwanie gniazd to zadanie dla przeszkolonych specjalistów — w Eisenhüttenstadt zlecono je fachowcom działającym na polecenie urzędu, ze wsparciem straży pożarnej.
Zrób zdjęcie z bezpiecznej odległości i zanotuj datę, godzinę oraz lokalizację, najlepiej ze współrzędnymi z telefonu.
Zgłoś to niezwłocznie wójtowi, burmistrzowi albo prezydentowi miasta. To nie jest uprzejma sugestia, tylko obowiązek wynikający z ustawy z 11 sierpnia 2021 roku o gatunkach obcych (Dz.U. 2021 poz. 1718). Szerszeń azjatycki znajduje się na unijnej liście inwazyjnych gatunków obcych stwarzających zagrożenie dla Unii od 3 sierpnia 2016 roku, w kategorii gatunków podlegających szybkiej eliminacji. Dlatego urząd gminy nie prowadzi takiej sprawy sam — przekazuje zgłoszenie Regionalnemu Dyrektorowi Ochrony Środowiska.
Warto przy tym wiedzieć, jak to wygląda po drugiej stronie granicy. W Brandenburgii tamtejszy związek pszczelarzy prowadzi osobny adres do zgłoszeń dla pszczelarzy, na który wysyła się zdjęcie z datą i lokalizacją. W Polsce takiego dedykowanego kanału nie ma — Państwowy Instytut Weterynaryjny udostępnia pszczelarzom materiał informacyjny o gatunku, ale nie prowadzi procedury zgłoszeniowej. Zostaje ogólna ścieżka urzędowa opisana wyżej.
Cztery błędy, które łatwo popełnić
Uznanie każdego dużego szerszenia przy wylotku za szerszenia azjatyckiego.
Dlaczego groźne: przy wylotkach co roku poluje nasz rodzimy szerszeń europejski, a szerszeń azjatycki nie ma w Polsce ani jednego potwierdzonego stanowiska. Dlatego dziś każdy duży szerszeń nad Twoją deską lotniczą to niemal na pewno ten rodzimy. Fałszywy alarm kosztuje Twój czas i czas urzędu.
Co zrobić zamiast tego: sprawdź dwie rzeczy — końce odnóży i tułów. Żółte końcówki plus jednolicie czarny, matowy tułów. Dopiero to jest powód do zgłoszenia.
Szukanie gniazda wyłącznie w krzakach i przy ziemi.
Dlaczego groźne: duże gniazdo wtórne wisi wysoko w koronie drzewa i patrząc pod nogi, nigdy go nie znajdziesz. Małe gniazdo pierwotne z kolei siedzi zwykle w budynku, nie w krzaku.
Co zrobić zamiast tego: wiosną zwracaj uwagę na okapy, poddasza i osłonięte zakamarki zabudowań; jesienią, po opadnięciu liści, na korony drzew wokół pasieki.
Oparcie planu ochrony na pułapkach.
Dlaczego groźne: wydajesz czas i pieniądze na metodę o spornej skuteczności, która przy okazji wybija owady pożyteczne, a rodziny zostają słabe.
Co zrobić zamiast tego: najpierw warroza i zapasy, potem zwężacz wylotka. Kolejność ma znaczenie.
Samodzielne usuwanie gniazda.
Dlaczego groźne: to realne ryzyko dla zdrowia — dlatego zarówno polskie, jak i niemieckie zalecenia mówią jednym głosem, że robią to wyłącznie przeszkoleni specjaliści.
Co zrobić zamiast tego: zdjęcie, lokalizacja, zgłoszenie do gminy.
🐝 Czy wiesz, że…
Szerszeń azjatycki najprawdopodobniej przypłynął do Europy w transporcie ceramiki z Chin — pierwsze stwierdzenie pochodzi z Francji z 2004 roku. Dwie dekady później historia się powtarza w mniejszej skali: lipcowe gniazdo pod Eisenhüttenstadt też uznano za skutek przewiezienia królowej przez człowieka, a nie naturalnego rozprzestrzeniania się gatunku. W takich przeskokach człowiek bywa dla tego owada szybszym środkiem transportu niż jego własne skrzydła.
Najważniejsze do zapamiętania
- W Polsce gatunek nie ma potwierdzonych stanowisk. Lipcowe znalezisko pod Eisenhüttenstadt to pierwsze potwierdzenie w Brandenburgii i uznano je za przypadek odosobniony.
- Rozpoznanie: azjatycki jest mniejszy i ciemniejszy od naszego, ma czarny aksamitny tułów, jedną żółtopomarańczową przepaskę na odwłoku i żółte końce odnóży.
- Gniazdo pierwotne (wiosna, 3–10 cm) — w budynkach. Gniazdo wtórne (od wczesnego lata, do 60×80 cm) — wysoko na drzewach, największe jesienią.
- Obok samych porwanych pszczół działa paraliż oblotowy — rodzina ogranicza loty. Badacze wskazują go jako ważny mechanizm zimowych upadków.
- Chroni przede wszystkim silna, zdrowa rodzina; bariery przy wylotku (5–6 mm) to uzupełnienie, pułapki — metoda sporna.
- Podejrzenie zgłaszasz niezwłocznie do wójta lub burmistrza — ze zdjęciem, datą i lokalizacją. Gniazda nie ruszasz sam.
Źródła i literatura
- Ministerstwo Rolnictwa, Środowiska i Ochrony Klimatu Brandenburgii (MLEUV), informacja prasowa z 23 lipca 2026 r. o pierwszym stwierdzeniu Vespa velutina w Brandenburgii.
- Non-Native Species Secretariat (Wielka Brytania), arkusz identyfikacyjny Vespa velutina (wersja 5.0) oraz arkusz identyfikacji gniazd.
- Requier F., Rome Q., Chiron G., Decante D., Marion S., Menard M., Muller F., Villemant C., Henry M. (2019), Predation of the invasive Asian hornet affects foraging activity and survival probability of honey bees in Western Europe, „Journal of Pest Science” 92: 567–578, DOI: 10.1007/s10340-018-1063-0.
- Vespa velutina: An Alien Driver of Honey Bee Colony Losses (2020), „Diversity” 12(1): 5, DOI: 10.3390/d12010005.
- Embryo, Relocation and Secondary Nests of the Invasive Species Vespa velutina in Galicia (NW Spain) (2022), „Animals” 12(20): 2781, DOI: 10.3390/ani12202781.
- Management of honey bee colonies under yellow-legged hornet pressure, „Journal of Integrated Pest Management” 15(1): 43.
- Ustawa z dnia 11 sierpnia 2021 r. o gatunkach obcych (Dz.U. 2021 poz. 1718); rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 1143/2014.
Newsletter „Pszczelarze z Pasją”
Co miesiąc praktyczna wiedza prosto z pasieki. Bezpłatnie. Bez spamu.
